Wolniej i bez dokumentów

0
46

Łatwiej jest zarejestrować auto, właściciele starszych samochodów zaoszczędzą na wymianie dowodu, a podczas przeglądu diagności zwracają większą uwagę na tablice rejestracyjne. Kierowcy nie muszą już wozić ze sobą prawa jazdy. Te zmiany weszły w życie 4 grudnia. Kolejne są zapowiadane.

Tak zwany „pakiet deregulacyjny” został przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury, we współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji. Nowe przepisy dla kierowców oznaczają przede wszystkim, iż osoba posiadająca polskie prawo jazdy nie będzie musiała mieć przy sobie dokumentu podczas prowadzenia pojazdu na terenie kraju. W razie kontroli policja sprawdzi w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, czy je posiadamy. Jednocześnie zniknął mandat w wysokości 50 zł za brak dokumentu potwierdzającego posiadanie uprawnień.

Pieczątka na zaświadczeniu
Nie trzeba też wymieniać dowodu rejestracyjnego, kiedy skończy się miejsce na pieczątki wstawiane przez diagnostów. W myśl nowych przepisów, w takiej sytuacji urząd wyda go jedynie dla pojazdu, którego właściciel będzie chciał jego wymiany. W sytuacji, gdy w dowodzie rejestracyjnym nie ma już miejsca na pieczątkę, wszelkie potrzebne informacje znajdą się na zaświadczeniu, które wydawane będzie po badaniu technicznym. W przypadku jego zgubienia trzeba będzie udać się na stację kontroli pojazdów, w której dokonano ostatniego przeglądu i poprosić o duplikat.

Pojawiła się możliwość czasowego zarejestrowania auta w dowolnym urzędzie. Zmiana ta ułatwia przeprowadzenie pojazdu nierejestrowanego w Polsce – z miejsca jego zakupu lub odbioru – do miejsca zamieszkania właściciela.

Od grudnia każdy samochód przystosowany do montażu dużych tablic rejestracyjnych, ale z zamontowanymi zmniejszonymi, nie będzie mógł pozytywnie zakończyć badania technicznego. Odczują to głównie wielbiciele tuningu, którzy składali wniosek o zmniejszone tablice.

Pomoże mObywatel
Nowe przepisy to na pewno duże udogodnienie dla kierowców, którzy nie są już narażeni na mandat z powodu braku dokumentów – mówi rzecznik prasowy KPP w Sochaczewie mł. asp. Agnieszka Dzik. – Sam system od naszej strony na ogół działa sprawnie. Jeśli jednak komuś zależy na jak najsprawniejszym przebiegu ewentualnej kontroli drogowej, najlepiej mieć te dokumenty przy sobie.

Jest to tym łatwiejsze, że dzięki aplikacji mObywatel wszystkie potrzebne dokumenty można okazać w formie elektronicznej z ekranu smartfona. Korzystanie z mObywatela wymaga jedynie założenia profilu zaufanego.

Bezwzględne pierwszeństwo pieszego
Inne zmiany w kodeksie drogowym miały wejść w życie już latem, jednak sytuacja epidemiczna opóźniła podjęcie decyzji. 25 listopada rząd przyjął opracowany przez Ministerstwo Infrastruktury i Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego projekt nowelizacji ustawy – Prawo o ruchu drogowym. Największe zmiany dotyczą ograniczenia prędkości do 50 km w obszarze zabudowanym – niezależnie od pory dnia. Dodatkowo zmiany zakładają pierwszeństwo pieszego w rejonie przejścia dla pieszych oraz zakaz jazdy „na zderzaku”.  Inicjatywa jest obecnie na etapie projektu nowelizacji ustawy.

O ile zmniejszenie limitu prędkości w nocy nie wzbudza wątpliwości, to już przepisy o pierwszeństwie pieszych tak. Nowe rozwiązanie będzie zobowiązywać kierującego pojazdem, który zbliża się do przejścia dla pieszych, poza zachowaniem szczególnej ostrożności i ustąpieniem pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu dla pieszych, do zmniejszenia prędkości tak, aby pieszego nie narazić na niebezpieczeństwo. Jak powiedział nam właściciel jednej z sochaczewskich szkół jazdy Dariusz Stachlewski, w praktyce oznaczało to będzie, że widząc pieszego przy pasach, kierowca będzie musiał założyć, że ten za chwile skorzysta z „zebry”.

Kultura jazdy
Osobiście największy problem widzę nie w przepisach, a w infrastrukturze drogowej – mówi Dariusz Stachlewski. – Brakuje przejść podziemnych i nadziemnych. Istniejące, namalowane na ulicy, często zaczynają się np. bardzo blisko wyjścia ze sklepu. Jednak chciałbym podkreślić, że żadne rozwiązania prawne nie zastąpią kultury jazdy, której powinni być nauczeni kierowcy. Osoby, które najbardziej przyczyniają się do tragicznych statystyk na naszych drogach, to kierowcy których nie obchodzą przepisy. Ktoś, kto nie ma problemu z dwukrotnym przekroczeniem limitu prędkości, nie będzie się zastanawiał, jak powinien się zachować kiedy zbliża się do przejścia dla pieszych.

Ostatnia z proponowanych zmian dotyczy zakazu jazdy „na zderzaku”, jednak jak zauważa Dariusz Stachlewski, jest to powielenie już istniejącego przepisu o zachowaniu bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu. W tym przypadku pozytywne może być przypomnienie kierowcom, że takie wymogi istnieją.

Sebastian Stępień