Wrzesień 1939 r. na terenie Sochaczewa i gminy Sochaczew – cz. IX

0
22

Nieżyjący już Leszek Nawrocki, kustosz Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, autor publikacji historycznych, przez lata pracy zgromadził wiele wojennych wspomnień świadków września 1939 r., a wśród nich uczestników Bitwy nad Bzurą. Dzięki nim udało mu się stworzyć spójny obraz początku wojny na naszym terenie. Oto, jak wyglądał pamiętny wrzesień dzień po dniu.

10 września

O wkroczeniu Niemców do Sochaczewa pisał też Eugeniusz Macewicz: „…. Rano w niedzielę 10 września dotarła do nas wiadomość, że Niemcy zajęli już Sochaczew, ominąwszy Zakrzew. Stało się. W mieszkaniu w Sochaczewie pozostały bez żadnej opieki wszystkie nasze wartościowe i potrzebne na co dzień rzeczy. W tej samej sytuacji byli państwo Piorunowie. Postanowiliśmy bez zwłoki pojechać do Sochaczewa, na pożyczonych rowerach. Pojechali państwo Piorunowie ze starszymi córkami, moja mama i ja. Do domu dojechaliśmy bez żadnych przeszkód. Okazało się jednak, że w części naszego mieszkania rozkwaterował się sztab niemiecki. (…) Na podwórzu parkowały samochody i motocykle niemieckie. Kręciło się też kilku żołnierzy. W ogrodzie leżało kilkanaście rozbitych odbiorników radiowych, w tym również nasz stary i kolejowy. Nowy odbiornik prawdopodobnie przywłaszczył sobie któryś z Niemców. Poznał się na nim. (…) Dzielnica wokół stacji kolejowej była zabudowana w znacznym stopniu, jak to dziś nazywamy, domami jednorodzinnymi z przydomowymi ogródkami. W ogródkach tych, przed wielu domami rozłożyli się żołnierze niemieccy. Popijali wino. Jedli czekoladę i herbatniki. Sądzę, że te zdobyczne wiktuały pochodziły z rozbitego sklepu pani Kaskowej. Zewsząd rozlegała się muzyka z nakręcanych patefonów.

Żołnierze niemieccy byli czyści, ogoleni i bardzo z siebie zadowoleni. Nas nie zaczepiali. W trakcie jedzenia obiadu, około drugiej po popołudniu, usłyszeliśmy jakiś brzęk, jakby ktoś uderzył w okno w sąsiednim pokoju. Za chwilę drugi, trzeci. Pan Piorun poprosił, abym wyszedł i sprawdził co się dzieje. Zobaczyłem po raz pierwszy w życiu jak wyglądają wybuchy pocisków artyleryjskich, które się rozrywały w ogrodzie czerwonkowskim. Żołnierze niemieccy leżeli po rowach. Muzyka ucichła. Postanowiliśmy natychmiast wracać do Zakrzewa. Ostrzał artyleryjski trwał” (25).

Tuż przed wkroczeniem oddziałów niemieckich do Sochaczewa, między 8 a 10 września, jeden z profesorów Gimnazjum – Władysław Nowakowski wraz z mieszkańcami Janówka Duranowskiego: Szymonem Pietrzakiem i Tadeuszem Sieczkowskim oraz woźnym szkoły Kazimierzem Błaszczykiem przewiózł archiwum Gimnazjum, dokumenty i część pomocy szkolnych do Szymona Pietrzaka, aby je tam ukryć i ocalić przed zniszczeniem przez Niemców (26).

Kasa Spółdzielcza w Sochaczewie, której początki działalności sięgały schyłku XIX w., we wrześniu 1939 r. miała być ewakuowana na wschód kraju. Jednak wobec błyskawicznych postępów wojsk niemieckich postanowiono pozostać na miejscu oraz ukryć ważniejsze akta i dokumenty niedaleko Sochaczewa, we wsi Duranów. Przetrwały one tam w nienaruszonym stanie całą okupację (27).

10 września odbyło się ostatnie zebranie strażaków należących do Ochotniczej Staży Pożarnej w Sochaczewie. Zwołano je w trybie pilnym, w ciągu zaledwie kilkudziesięciu minut. Dowódców oddziałów, z polecenia naczelnika straży, zawiadomił o zebraniu Józef Piechucki. W nadzwyczajnym zebraniu wzięli udział m.in.: Roman Rotchimel, Stanisław Szytenchelm, Władysław Kmieciak, Stanisław Sadowski, Józef Piechucki, Stanisław Górski, Wacław Kobek, Zygmunt Kobek, Jan Szymaniak. Naczelnik w kilku zdaniach przedstawił sytuację na froncie, stwierdzając, że z powodu wkroczenia Niemców do Sochaczewa należy zastanowić się nad sposobami ratowania sprzętu strażackiego. Z remizy pobrano własne mundury i wyposażenie, postanowiono też ukryć sztandar i samochód strażacki. Sztandar został zakopany przez naczelnika Straży Romana Rotchimla w jego ogrodzie, gdzie przeleżał całą wojnę. Samochód strażacki ukrył naczelnik u swojej rodziny w okolicach Wiskitek. 11 września, kiedy o miasto toczyły się walki, naczelnik straży podjął decyzję o zawieszeniu działalności OSP w Sochaczewie (28).

Pojawienie się Niemców w Sochaczewie skłoniło dowództwo polskie do podjęcia kroków, które miały na celu wyparcie nieprzyjaciela z miasta. Do zajęcia Sochaczewa skierowana została grupa płk. Świtalskiego. Zorganizowano ją z nieprzydzielonych gdzie indziej formacji Obrony Narodowej (płk. dypl. Antoniego Żurakowskiego), oddziałów Przysposobienia Wojskowego (ppłk. Bronisława Zgłobickiego) oraz licznych rozbitków i odprysków wszystkich dywizji armii „Pomorze”. Stopniowo dołączono do tej grupy formacje ratownicze, etapowe i marszowe, a także pozostałości pułkowe z VIII Okręgu Korpusu, które nie zostały wycofane za Bzurę. Szefem sztabu grupy był mjr dypl. Augustyn Waluś. 10 września wartość bojową miały dwa bataliony. Tego dnia wieczorem dołączył III batalion ze 144 pp, zmobilizowany we Włocławku dla 44 DP.

(25) E. Macewicz, „M 3”…, s. 26-27.
(26) T. Kraszewski, To…., s. 61.
(27) M. Garcarz, 100 lat Banku Spółdzielczego w Sochaczewie. Monografia, bmw, bdw, s. 12.
(28) Monografia…, s. 10-11.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*