Zajmijmy się poważnymi sprawami

0
45

Rada przyjęła zmiany w statucie miasta. Za ich uchwaleniem głosowało 11 radnych z klubów PiS i Sochaczewskiego Forum Samorządowego, przeciw było 9 radnych z Koalicji Obywatelskiej i Bezpartyjni Samorządowcy.

Jak na wstępie oświadczył Andrzej Kuśmirek, klub Bezpartyjnych Samorządowców i Koalicja Obywatelska będą przeciw zmianom w statucie, gdyż 5 listopada w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym rozpatrzona zostanie skarga złożona przez radnych Roberta Błaszczyka i Jolantę Kulpę-Szczepaniak, którzy podważają siedem zapisów obecnie obowiązującego statutu. Dodał, że w leżącym na stołach dokumencie pojawiają się znowu sprzeczne z prawem zapisy np. o tym, że przewodniczący rady ma prawo upominania, a w razie nieskuteczności tej formy także odbierania głosu uczestnikowi sesji. Obydwa kluby stoją na stanowisku, że dawanie takich uprawnień przewodniczącemu narusza ustawę o samorządzie gminnym.

Zupełnie odmiennego zdania był wiceprzewodniczący Edward Stasiak, zasiadający w radach II, III, V, VI, VII i obecnej VIII kadencji. Jak podkreślał, współtworzy lokalne prawo od 21 lat i po raz pierwszy spotyka się z sytuacją, że radni oskarżają radnych.
Jeśli były zmiany statutu, to zawsze rozstrzygano je na tej sali, w trakcie dyskusji, na komisji statutowo-regulaminowej. Nie kierowaliśmy spraw do sądu, bo sprawy samorządowe powinny być rozpatrywane tu, we własnym gronie – mówił.
Przypomniał, że 26 marca br. radni Kulpa i Błaszczyk złożyli w WSA skargę na treść statutu uchwalonego w 2004 roku i od tego czasu wielokrotnie nowelizowanego – w 2007, 2010, 2012 i 2018 roku. Każda taka zmiana była opiniowana przez prawnika, a przegłosowany dokument przed wejściem w życie analizowany jeszcze przez organ nadzoru, czyli służby prawne wojewody. Nie można zatem mówić, że statut narusza prawo, łamie jego zapisy, a radni dokonali jakiegokolwiek nadużycia. Co ważne, skarga dotyczy zapisów z 2004 roku, IV kadencji, gdy żaden z obecnie pełniących swoją funkcję radnych nie był radnym.

Edward Stasiak dodał, że w odpowiedzi na marcową skargę przewodniczący rady i burmistrz wnieśli o jej oddalenie, gdyż zapisy statutu nigdy i przez nikogo nie zostały zakwestionowane. W maju sąd zaproponował stronom przeprowadzenia mediacji. I z taką propozycją do radnych Kulpy i Błaszczyka pisemnie zwrócili się szef rady oraz burmistrz, ci jednak nie przyjęli propozycji i podtrzymali twierdzenia zawarte w skardze. W połowie czerwca burmistrz i przewodniczący pisemnie ponowili propozycję mediacji, jednak i tym razem autorzy skargi do rozmów nie przystąpili.

Edward Stasiak kilka razy powtórzył, że sprawę można było załatwić polubownie, stąd w programie październikowej sesji znalazła się kompromisowa wersja statutu pozbawiona części zapisów np. o tym, że prowadzący obrady może przywołać mówcę do rzeczy, albo gdy zakłóca porządek obrad – przywołać do porządku. Nowe zapisy poddano konsultacjom społecznym, projekt analizowała Sochaczewska Rada Działalności Pożytku Publicznego. Nikt nie wniósł uwag.
Jest mi bardzo przykro, że mimo dwóch próśb, by zasiąść wspólnie do stołu, powołać komisję, mediatora, rozstrzygnąć tę sprawę, chcecie czekać na wyrok. Jednocześnie mówicie, że dobrze by było usiąść po wyroku i rozstrzygać sprawę. Nie wiem, czy to jest właściwa droga (…). Proszę zajmijmy się poważnymi sprawami, które dotyczą poważnych zadań jakie mamy przed sobą. To choćby zagospodarowanie odwiertu geotermalnego, budowa mostu na Bzurze czy zagospodarowanie wód opadowych, na które pozyskaliśmy 10 mln dofinansowania. Tego od nas oczekują mieszkańcy – stwierdził Edward Stasiak.

Dyskusję podsumował Piotr Osiecki podkreślając, że radni rozmawiają o dokumencie uchwalonym ponad piętnaście lat temu, który nigdy nie był zakwestionowany przez służby prawne wojewody, który został opublikowany w Dzienniku Urzędowym i jest obowiązującym prawem.
Jeśli łamią prawo zapisy tego dokumentu, to nadzór wojewody łamał prawo od piętnastu lat – zakończył.