Zatrzymać budowę stadionu?

0
142
foto: Flymedia

Do programu ostatniej sesji (21.05) radny Robert Błaszczyk chciał wprowadzić dodatkowy punkt dotyczący zmiany projektu przebudowy stadionu przy ulicy Warszawskiej. Rada nie zgodziła się na rozszerzenie porządku obrad.

Nim doszło do głosowania nad dodatkowym punktem w programie sesji, przewodniczący rady Sylwester Kaczmarek pytał, jak radny wyobraża sobie wprowadzanie zmian w projekcie, który już jest realizowany? Przypomniał, że dokumentacja została opracowana, zatwierdzona, miasto ogłosiło przetarg, wyłoniło wykonawcę, a ten kilka tygodni temu wszedł na teren budowy. Prace trwają i na zmiany, takie jak proponowana przez Roberta Błaszczyka likwidacja piłkochwytów, czy skrócenie sześciotorowej bieżni z 420 do 400 metrów, jest już za późno.

Do słów radnego Błaszczyka, że miasto buduje bubel, odniósł się wiceburmistrz Dariusz Dobrowolski. Z jego wypowiedzi jasno wynikało, że przebudowę stadionu projektowano z myślą o najpopularniejszych w mieście dyscyplinach sportowych, a nie organizacji krajowych czy międzynarodowych zawodów lekkoatletycznych. Sochaczew potrzebuje nowoczesnego obiektu, na którym można rozgrywać mecze w rugby i piłkę nożną, bo spośród gier zespołowych te dwie cieszą się największą popularnością. Co roku do sekcji piłkarskich i rugby przyjmowanych jest kilkudziesięciu nowych młodych sportowców, a stadion jest przede wszystkim dla nich. Obiekt przy Warszawskiej będzie wyposażony w nową murawę, system odwodnienia, zbiorniki retencyjne gromadzące deszczówkę wykorzystywaną potem do podlewania trawy na boisku, cały teren zostanie oświetlony. Dariusz Dobrowolski podkreślił, że jeśli przy okazji generalnego remontu boiska można było zamienić żużel na sześciotorową, odwodnioną, syntetyczną bieżnię – skorzystano z tej możliwości.

Zaapelował też do radnego, by ważył słowa, mówiąc „bubel” na dokumentację opisującą przebudowę stadionu. Przypomniał, że nad planami pracowali reprezentanci wszystkich stowarzyszeń korzystających z obiektów MOSiR przy ul. Warszawskiej, a ostatecznie pozytywnie o zamierzeniach miasta wypowiedziało się ministerstwo sportu, które na remont boiska przyznało nam dofinansowanie w wysokości 2,6 mln zł. Dodał, że wniosek przeszedł w ministerstwie pełną weryfikację i nikt nie robił z tego tajemnicy, że bieżnia będzie miała 420 metrów. Jest dłuższa niż standardowe 400 metrów, bo tylko taką udało się otoczyć boisko do piłki nożnej i rugby. We wniosku o dotację podano, że strategicznym założeniem przebudowy stadionu jest poprawa warunków rozgrywania gier zespołowych, a bieżnia ze sztuczną nawierzchnią, rzutnia do rzutu kulą, skocznie do skoku w dal i wzwyż, są bardzo ważnym, ale tylko dodatkiem.

Robert Błaszczyk przekonywał, że jeśli miasto chciało zrobić „stadion piłkarski i stadion rugbowy, to nie trzeba było tam robić bieżni, bo nie wszystkie stadiony ją mają. Przeciwnie stadiony do gier zespołowych raczej tej bieżni nie posiadają”.

Po tej wypowiedzi Dariusz Dobrowolski stwierdził, że nie rozumie postawy radnego, bo zrezygnowanie z bieżni oznaczałaby, że nasza młodzież w mieście i powiecie traci możliwość rozgrywania na tym obiekcie zawodów na szczeblu szkolnym, miejskim czy powiatowym.
Jak zapozna się pan z wnioskiem o dofinansowanie złożonym do ministra sportu, to tam są konkretne parametry. Jeśli pan to dziś kwestionuje, to powiem, że jestem zdruzgotany. Myślałem, że jako działacz sportowy będzie pan nie tylko dbał o konkretne dyscypliny sportu, ale także o tężyznę fizyczną, w szczególności młodego pokolenia – podsumował wiceburmistrz.

W ostrych słowach do propozycji składanych przez Roberta Błaszczyka odniósł się przewodniczący rady.
Niech pan się zajmie pracą na rzecz tego miasta, bo po to pan został wybrany (…) Pan chce storpedować coś, co wypracowała poprzednia rada. Wielu ludzi wokół tego chodziło, żeby dostać dofinansowanie, a pan robi wszystko, żeby to storpedować. Nic pan nie buduje, tylko pan rujnuje – powiedział Sylwester Kaczmarek.