„Zgoda buduje” to nie pusty slogan

0
29

Od lewej Edward Stasiak, Sylwester Kaczmarek i Arkadiusz Karaś – prezydium rady wybrane na kadencję 2018-2023

Przez 30 lat sochaczewskiego samorządu były tylko dwie osoby, które pełniły funkcję przewodniczącego rady dwie kadencje z rzędu. W tym właśnie Sylwester Kaczmarek. Z obecnym przewodniczącym Rady Miasta w Sochaczewie rozmawia Sebastian Stępień.

Dużo zmieniło się w ostatnich latach. Chyba zgodzimy się, że Sochaczew wyszedł z etapu, w którym wyzwaniem było odnowienie odcinka drogi. Teraz pojawiają się coraz śmielsze inwestycje.

Zmiany, które możemy obserwować w ostatnim czasie, mam na myśli kadencje rady już od 2010 roku, wynikają z faktu, że pierwszym celem jaki sobie postawiliśmy była poprawa infrastruktury miasta. Trudno dziś w to uwierzyć, ale jeszcze dziesięć lat temu 70% dróg w mieście było nieutwardzonych. Na poprawę tego stanu ogromny wpływ miał dopiero autorski program burmistrza Piotra Osieckiego „Drogi Zamiast Błota”. Dzięki jego realizacji standard życia w Sochaczewie bardzo się poprawił. Już prawie nikt nie pamięta, jak to było brnąć po kolana w błocie, szczególnie przy okazji wiosennych roztopów, gdy zgłaszane były interwencje mieszkańców niebędących w stanie wyjechać z posesji. To naturalne, że kiedy udało nam się opanować już sprawy tak podstawowe, jak ciągi komunikacyjne, przyszedł czas na inwestycje wyższego rzędu.

Które inwestycje uważa pan za pierwszoplanowe?

Nowa przystań nad Bzurą z bulwarami, stadion miejski, tereny rekreacyjne nad Utratą. W trakcie budowy jest nowy amfiteatr. Zresztą nie ma już dzielnicy, w której nie pojawiłaby się nowa infrastruktura. Czy to park, czy siłownia zewnętrzna albo plac zabaw. Wszystko dzięki dobrej współpracy rady z władzami miasta, a także samorządem powiatowym. Efekty widać choćby w docierających do mnie głosach mieszkańców. Dzielą się oni na przykład anegdotami o tym, jak po dłuższej nieobecności odwiedzili ich dalecy krewni i nie mogli uwierzyć, że Sochaczew tak pozytywnie się zmienił. Chcemy utrzymać taką linię zarządzania, żeby nasze miasto wciąż się rozwijało i stawało się coraz piękniejsze.

Ten wzrost to chyba nie tylko miejskie inwestycje w infrastrukturę?

Poprawa infrastruktury pociągnęła za sobą taki efekt, że coraz więcej osób chce się w Sochaczewie osiedlić. Widać to na przykładzie ostatnich inwestycji budowlanych. Powstaje coraz więcej mieszkań, które bardzo szybko znajdują nabywców.

W jaki sposób udało się tak trafić w potrzeby mieszkańców miasta?

Ogromne znaczenie miało uruchomienie Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego. Wyszliśmy z założenia, że sami sochaczewianie wiedzą najlepiej, co jest im najbardziej potrzebne i to się sprawdziło. Przyjemnie było patrzeć, jak z każdym rokiem SBO cieszył się coraz większym zainteresowaniem. Mieszkańcy stawali się aktywniejsi, nie tylko w głosowaniu, ale też coraz śmielej zgłaszali bardzo ciekawe projekty. Dzięki tej ogromnej mobilizacji mamy teraz w Sochaczewie tradycję kina letniego, pojawiły się siłownie zewnętrzne, nie trzeba jechać do Ciechocinka, żeby skorzystać ze zdrowotnych właściwości tężni. Powstała plaża miejska, boiska, czy park linowy.

W ostatnich sześciu latach pojawiły się też duże plany inwestycyjne.

Zgadza się, chociażby geotermia i budowa mostu. Inicjatywa budowy nowej przeprawy przez Bzurę jest świetnym przykładem na konstruktywną współpracę. Spina trzy samorządy. Jej ambasadorem po stronie rządowej jest pochodzący z Sochaczewa minister Maciej Małecki. Byłem na kilku spotkaniach związanych z tą inwestycją. Strona rządowa odnosi się do tego przedsięwzięcia bardzo pozytywnie. Zapewnia też o dofinansowaniu na poziomie minimum 80%. Jesteśmy na etapie wyłaniania w drodze przetargu biura, które przygotuje dokumentację budowlaną. Na jej podstawie podjęte zostaną działania zmierzające do zabezpieczenia gruntów. Pozostanie tylko udokumentowanie wpływu tego przedsięwzięcia na środowisko, a potem, jak to mówią, „pójdzie z górki”. Jestem przekonany, że będzie to jedna z tych inwestycji, co do których, jak już powstanie, ciężko będzie sobie wyobrazić, że można było bez niej normalnie funkcjonować. Ten most upłynni ruch w mieście. Sprawi, że mieszkańcy rejonu Trojanowa i Viktorii nie będą musieli jechać do centrum, żeby przedostać się na drugą stronę Bzury, skróci drogę z i do szpitala. Poprawi też skomunikowanie okolicznych gmin, szczególnie gminy Sochaczew.

Kiedy sześć lat temu obejmował pan stanowisko przewodniczego rady, działo się to w sprzyjających warunkach. Już od kadencji miastem zarządzała sprawdzona koalicja. Czy przez te sześć lat, mimo wszystko zdarzyły się jakieś trudne momenty?

Na myśl przychodzi mi jedynie schronisko miejskie, gdzie kryzys pojawił się z uwagi na decyzję innego samorządu. Pamiętam, że zarówno burmistrzowi, jak i nam radnym bardzo zależało, żeby zapewnić zwierzętom godne warunki. Długo szukaliśmy działki, która mogłaby zostać przeznaczona na schronisko w granicach naszej administracji. Ostatecznie świetnym rozwiązaniem okazało się powierzenie sochaczewskich bezdomnych zwierzaków schronisku w Płocku. Poza tą sytuacją Sochaczew rozwija się planowo. Na przykładzie naszego samorządu widać, że powiedzenie „zgoda buduje”, to nie tylko pusty slogan. Zdajemy sobie przy tym sprawę jaka odpowiedzialność na nas spoczywa. To radni decydują jak wydatkowane będą pieniądze, co zostanie zbudowane, a co nie. Gdybyśmy trwonili czas na spory i politykowanie odbijałoby się to ze szkodą dla mieszkańców. Dlatego prowadząc obrady staram się nie dopuszczać, żeby pojedynczy radni wszczynali jakieś niepotrzebne dyskusje. Nie jest to szczególnie trudne z uwagi na kształt rady. A to wynik roztropności samych sochaczewian, którzy w wyborach wybrali w większości ludzi rozumiejących jak działa samorząd. Osoby które weszły do koalicji rozumieją potrzeby miasta. Nie boją się inwestycji, których dofinansowanie wynosi od 50 do nawet 80 procent. W takich przypadkach nie znalezienie środków na wkład własny byłoby marnotrawstwem. Sochaczew ma też to szczęście, że przez ostatnie dziesięć lat pracą urzędu kieruje dobry gospodarz, burmistrz Piotr Osiecki. Wyniki ostatnich wyborów samorządowych jasno wskazują, że to nie tylko moja opinia.

Co uznałby pan za największy sukces samorządu od kiedy zasiada pan w fotelu przewodniczącego rady?

Wypracowanie dobrej współpracy z innymi samorządami. Wiele osób na pewno pamięta, jakie przed 2014 rokiem były problemy z naprawą powiatowych ulic biegnących w granicach miasta. Poprzednie władze powiatu rzucały wręcz kłody pod nogi samorządowi miejskiemu, który bardzo chciał w tej inwestycji partycypować. Sytuacja zmieniła się sześć lat temu, gdy ludzie zdecydowali o powierzeniu powiatu w ręce tej samej koalicji, która rządzi w mieście, czyli PiS i Sochaczewskiego Forum Samorządowego. Wyniki współpracy widać gołym okiem. Zresztą za ten wybór ukłony należą się mieszkańcom powiatu, którzy najwyraźniej uznali, że to co sprawdza się w mieście, sprawdzi się również w powiecie i jak widać mieli rację. Dobrze układa się współpraca z urzędem marszałkowskim, a zyskała na tym choćby jakość biegnących przez miasto ulic wojewódzkich. Dobra współpraca samorządów, to dobry prognostyk dla miasta, bo wiele jest jeszcze do zrobienia. Chcielibyśmy rozwinąć geotermię po tym jakim sukcesem zakończył się odwiert. Nie mogę się już doczekać kiedy dokończony zostanie amfiteatr. Tereny rekreacyjne blisko centrum miasta stanowiły będą wreszcie przemyślaną całość i jestem przekonany, że staną się wizytówką Sochaczewa, którą będziemy mogli się chlubić, co najmniej, na całą Polskę.